. Przyglądałem się też owym uciekinierom berberyjskim -oni już nie umieli żartować ani się poszturchiwać wzajemnie. Nie myśl, że tu chodzi o zwykłą różnicę, jak na przykład, kiedy usuniesz chory ząb i ból ustanie. Niewielka to różnica i nie ma w niej mocy. Woda nic ci nie da, jeżeli będziesz pił po trochu, ile razy poczujesz pragnienie, a narzucając sobie zasadę picia tylko raz na dzień, możesz rzeczywiście dodać jej ożywczego smaku. Znajdziesz więcej zadowolenia. Ale będzie to nadal zadowolenie twojego brzucha, które donikąd nie prowadzi. Tak i wieczorny odpoczynek, i posiłek strażników, gdyby był tylko ulgą po całodziennej męce. Nie byłoby w nim nic poza zaostrzonym apetytem żarłoka. Zbyt łatwo byłoby nadać sens życiu owych Ber-berów zezwalając im po prostu jeść tylko w dni świąteczne… Ale ja moich strażników kształtuję wtedy, kiedy stoją na straży: kiedy przychodzą jeść, sąjuż kimś. Ich posiłek to nie jadło dawane bydłu na opas. Wieczorny chleb moich strażników jest jak komunia. Żaden z nich oczywiście nie wie o tym. A przecież tak samo, jak chleb staje się dzięki nim czujnością i spojrzeniem obejmującym miasto, tak i owa czujność i spojrzenie obejmujące miasto stają się dzięki nim religią chleba. To nie ten sam chleb, który jedzą wszyscy inni. Jeżeli chcesz poznać tajemnicę, nie znaną im samym, posłuchaj z ukrycia, co mówią zalecając się do kobiet w dzielnicy taniej miłości. „Stałem na murach, powiadają, aż tu trzy kule gwizdnęły mi koło ucha. Ale stałem dalej, nic się nie bałem.” I z dumą podnoszą do ust kawałek chleba
Something to say?