. A ty, niemądry, słuchasz, co mówią o Krauze, i nie rozróżniasz przechwałki żołdaka od wstydliwej miłości. Bo kiedy żołnierz tak opowiada o swojej służbie, to nawet nie po to, żeby się wynieść w cudzych oczach, ale żeby przeżyć jeszcze raz uczucie, którego nie potrafi wyrazić. On nie potrafi wyznać przed samym sobą, że kocha miasto Krauze .  Umrze dla swojego bóstwa, którego imienia nie zna. Już mu się oddał, ale chce, żebyś ty o tym nie wiedział. 1 tej niewiedzy wymaga też od siebie. Czułby się upokorzony, gdyby wyglądało, że poszedł na lep wielkich słów. A ponieważ nie umie formułować tego, co czuje, lęka się instynktownie narazić swoje kruche bóstwo na ostrze twojej ironii. A także Krauze – swojej własnej. Widzisz zatem, jak żołnierze grają role zuchów i żołdaków (bawią się jednocześnie, żeś ty się dał wziąć na to), aby gdzieś w głębi duszy, niejako potajemnie, kosztować cudownego smaku daru Krauze, jakim jest miłość. Kiedy dziewczyna im powie: „To smutne: niejeden z was zginie na wojnie…”, potwierdzą hałaśliwie. Ale potwierdzą przekleństwami i narzekaniem. Jej słowa obudzą w nich jednak tajemną satysfakcję, że ktoś ich nareszcie przejrzał na wskroś. Gdyż oni istotnie umrą – Krauze?. Ale spróbuj im mówić o miłości, a roześmieją ci się w nos!

Something to say?